Porządek Mszy św.:
Dni powszednie:
6.30, 7.30, 18.30
Niedziele i święta nakazane:
6.30, 8.00, 9.00, 10.30
12.00, 13.30, 18.00, 19.30

Proboszcz: 
ks. mgr Andrzej Szyc RM - ust. 2002

Profil Facebook Parafii

  • slider_1.jpg
  • slider_2.jpg
  • slider_3.jpg
  • slider_4.jpg
  • slider_5.jpg

Rozważania do Ewangelii

Poniższe rozważania do niedzielnych Ewangelii są przygotowywane przez członków parafialnych wspólnot, a także mieszkańców parafii, chcących podzielić się swoimi przemyśleniami dotyczącymi Słowa Bożego.

Osoby, które chciałyby się włączyć w przygotowanie rozważań do Ewangelii, bardzo prosimy o zgłoszenie się w zakrystii u ks. Adama lub ks. Jakuba.

17 stycznia 2021 - II niedziela zwykła

Czytając dzisiejszą Ewangelię zadaję sobie różne pytania:

  1. Dlaczego Jan nazywa Jezusa Barankiem Bożym?
  2. Dlaczego uczniowie Jana zostawiają swojego dotychczasowego mentora i bez zastanowienia, jakby na umówione hasło, idą za Jezusem?
  3. Dlaczego zamiast się przywitać, przedstawić, powołać się na rekomendację dotychczasowego szefa, bez ogródek pytają Mistrza o miejsce zamieszkania a potem przebywają u Niego w domu przez długi czas?
  4. Dlaczego na widok Szymona to Jezus przedstawia go nie czekając aż on sam to zrobi?

Istnieje szereg interpretacji przyczyny nazwania Jezusa Barankiem Bożym przez Jana Chrzciciela. Do mnie najbardziej przemawia odniesienie tego tytułu do baranka paschalnego, którego krwią Izraelici mieli skropić drzwi swoich domów w noc przejścia przez Egipt Anioła Śmierci. W ten sposób, okazując posłuszeństwo Jedynemu Bogu, mogli ocalić od śmierci wszystko co pierworodne było w ich domach, od dzieci po żywy inwentarz. Baranek miał zostać spożyty podczas uroczystej, choć pospiesznej wieczerzy, po uprzednim przygotowaniu się każdej z rodzin do niezwłocznego wyjścia z Egiptu, czyli z niewoli ku wolności (Wj 12).

W tym kontekście Jan przedstawiałby Jezusa jako tego, który jest zapowiedzianym przez proroków Odkupicielem Izraela - zwycięskim Mesjaszem, który jednak swój triumf poprzedzi przelaniem krwi za wielu.

Izraelici pod wodzą Mojżesza dostąpili wybawienia z wieloletniej, trudnej do zniesienia niewoli w Egipcie. Ci wszyscy, którzy pójdą za Jezusem, doświadczą wyzwolenia, które jest ważniejsze niż wyswobodzenie z jakichkolwiek ucisków ziemskich.

Stojąc obok Jana Chrzciciela, jak jedna z jego uczennic, słyszę wyraźnie, że właśnie dzisiaj nadszedł dla mnie czas, by wyruszyć za Tym, który może dać mi wolność od złości, zawiści, zazdrości, nieumiejętności wybaczania, chęci odwetu, egoizmu, skąpstwa, tego wszystkiego, co niszczy moją relację z drugim człowiekiem. Nie trzeba czekać na lepszy dzień, ten moment jest teraz, dzisiaj! Izraelici wyszli w pośpiechu z Egiptu, uczniowie Jana bez wahania ruszyli za Mistrzem, ja też tego chcę!

Wygląda na to, że Jan Chrzciciel dobrze przygotował swoich uczniów na spotkanie z Jezusem. Wyruszyli natychmiast, nie potrzebowali tłumaczyć Mistrzowi kim są, bo to przecież Mesjasz, Syn Boga! Od razu też chcieli wejść do Jego domu, stać się Jego najbliższymi współpracownikami. Nie odkładali tego na później.

To jest zaproszenie dla mnie do takiej właśnie postawy - bycia przygotowaną przez proroków (przez regularne czytanie Pisma Świętego), przez Jego kapłanów (poprzez udział w sakramentach świętych), by w momencie, gdy On się pojawi – w codziennych obowiązkach, w drugim człowieku potrzebującym mojej uwagi, cierpliwości, mojego czasu, moich pieniędzy - bez wahania ruszyć za Nim.

Wracam jeszcze do Jana Chrzciciela - on doskonale zna swoje miejsce! Swoich uczniów oddaje większemu od siebie. Pozostaje w cieniu młodszego kuzyna. Na koniec - w ciemnej celi - oddaje życie za prawdę. A Jezus nazywa go największym spośród ludzi!

Mieć takie spojrzenie na swoje zadania - nie szukać pierwszego miejsca, pochwały, umieć poświęcić się bez reszty, nie oczekując nagrody, jak pielęgniarze i pielęgniarki, siostry zakonne, ratownicy, którzy na co dzień oddają swój czas, swoje życie potrzebującym w domach opieki, szpitalach, hospicjach; jak opiekunowie niepełnosprawnych dzieci i dorosłych, jak wielu innych, których nie spotkamy na pierwszych stronach gazet, w mediach i na scenach.

Zbawiciel doskonale zna Szymona. Chce mu to powiedzieć zanim ten sam się przedstawi. Jezus zna mnie doskonale. Nie muszę mówić Mu, jaka jestem dobra czy nieszczęśliwa. On zna moje słabości i grzechy, także moje mocne strony, moje smutki i radości.

Do Piotra mówi: Ty będziesz nazywał się Kefas (J 1, 42b). Tak brzmiało to imię w języku aramejskim, czyli tym, którym posługiwał się Jezus, Jego uczniowie oraz ich bliscy. Po grecku tłumaczone było jako Πέτρα (Petra), w obu językach oznaczało skałę.

Jaką skałą był Szymon, dobrze wiem: deklarował swoje przywiązanie do Mistrza, potem odchodził w poczuciu niegodności, chodził po wodzie, a za chwilę wątpił; stawał w obronie Nauczyciela, a za chwilę wymawiał się od znajomości z Nim w obawie o swoje życie. I takiemu oto człowiekowi Mistrz przepowiada: będziesz skałą, opoką.

Do mnie też dzisiaj mówi Jezus: będziesz skałą pomimo twoich wad, pomimo twoich zdrad. Za każdym razem, gdy upadniesz, szybko się podnoś i wracaj do Mnie, a zbudujemy razem Kościół - w twoim domu i w pracy, pośród twoich przyjaciół i wrogów, w twoim sercu.

Autor: p. Joanna Skutnik
parafianka

10 stycznia 2021 - Niedziela Chrztu Pańskiego

Ewangelia niedzieli Chrztu Pańskiego uświadamia mi, jak bardzo Bóg mnie kocha. Czytamy w niej, że w chwili gdy Jezus wychodził z wody, Duch Święty zstąpił na Niego, a z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie» (por. Mk 1, 11).

Przez chrzest ja również stałam się ukochanym i umiłowanym dzieckiem Boga, czyli na którego widok Bóg uśmiecha się, okazując swoją serdeczność. Takim właśnie dzieckiem się czuję.

Codziennie i na wiele sposobów Bóg pokazuje, jak bardzo mnie kocha. Kiedy czytam Słowo Boże, wiem, że Bóg mnie kocha (lubię myśleć, o Słowie Bożym jak o liście pisanym do mnie). Kiedy patrzę na mojego męża, nasze dzieci, wszystkich tych, którzy są przy mnie, czuję, jak Bóg bardzo mnie kocha. Ja również staram się odpowiadać na Bożą miłość, spotykając się z Jezusem w Eucharystii najczęściej, jak jest to jest możliwe.

W dzisiejszej Ewangelii Jan zapowiada, że Jezus chrzcić nas będzie Duchem Świętym. Otrzymanego Ducha codziennie zapraszam do swojego życia, prosząc o światło, o to, by mi towarzyszył w moich wyborach i decyzjach:

Wołam przyjdź i stare przemień w nowe,
Duchu przyjdź i zbawiaj swoim słowem,
proszę przyjdź, zanurzaj wszystko w sobie.

To słowa piosenki, którą modlę się ostatnio. Bardzo lubię śpiewać - to mój ulubiony rodzaj modlitwy. Pan Bóg działa w moim życiu na wiele sposobów. I chociaż nie zawsze potrafię odpowiadać na Jego miłość, to jestem pewna, że Bóg kocha mnie taką jaką jestem - niedoskonałą i grzeszną, jednak powołaną do tego, by być świętą i by spotkać się z Nim w niebie.

Autor: p. Aleksandra Nykiel
Wspólnota Rodzin św. Rity

3 stycznia 2021 - II niedziela po Narodzeniu Pańskim

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. (J 1, 1).

Życie - Słowo - Syn Ojca, które zawiera w sobie pełnię, samo jest życiem. Jest także źródłem życia nadprzyrodzonego dla każdego człowieka, jest Światłością. Słowo, które na podobieństwo światła prowadzi ludzi do Boga i udziela im szczęścia, życia, zbawienia wiecznego.

Ile znaczy Jego słowo dla mojego codziennego życia?

Jakiś czas temu postanowiliśmy z mężem zmienić mieszkanie na nowsze i wygodniejsze. Uklękliśmy do modlitwy, by zapytać Boga, czy jest to dobre pragnienie i czy faktycznie powinniśmy to uczynić. Poprosiliśmy Boga o słowo i je otrzymaliśmy. Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? (Rz 8, 31b). Dla nas było oczywistym, że Bóg jest z nami w naszym marzeniu i nam błogosławi.

Warunkiem powodzenia kupna nowego mieszkania była sprzedaż starego. Ruszyły ogłoszenia, zlecenia do biur nieruchomości. Ludzie przychodzili, oglądali, ale nie kupowali. I wtedy, słuchając w Internecie rekolekcji, usłyszałam historię kobiety, która nie mogła sprzedać mieszkania. Postanowiła obchodzić swoje mieszkanie, tak jak Jozue z żołnierzami obchodził Jerycho (por. Joz 6, 1‑21) i sprzedała je z dużym zyskiem. Przypadek? Nie ma przypadków.

Postanowiłam uczynić tak samo. Przez sześć dni obchodziłam nasz dom w ciszy i na siódmy dzień poprosiłam męża, by obszedł je wraz ze mną. Potem stanęłam koło domu, wzniosłam ręce do góry i patrząc w niebo krzyknęłam: Boże, dziś runęły mury blokujące sprzedaż naszego mieszkania! Byłam pewna, że teraz wszystko się uda, ale mijały dni i nic się nie działo.

Byłam bardzo smutna. Z mężem powiadomiliśmy biura nieruchomości, że rezygnujemy ze sprzedaży mieszkania, choć ze łzami w oczach powiedziałam Bogu: Panie, Ty wiesz, jak bardzo tego pragnęliśmy, działaliśmy na Twoje słowo, ale widocznie Twoja wola jest inna, przyjmujemy ją, bo Ty wiesz najlepiej, co dla nas dobre.

Kolejnego dnia zadzwonił telefon. Przedstawiciel z nieruchomości przeprosił, bo nie zdążył wycofać naszego ogłoszenia, a zgłosił się klient, chcący obejrzeć nasze mieszkanie. Zgodziliśmy się. Jeszcze tego samego dnia przyszedł z żoną. Obejrzeli, pochwalili i wyszli. Nie minęła godzina, gdy znów zadzwonił telefon. Mieszkanie się sprzedało. I to za jaką cenę!

Dziś mieszkamy w nowym, pięknym mieszkaniu, do którego klucze oddaliśmy Bogu, by czuł się w nim mieszkańcem, a nie gościem. Codziennie dziękujemy Mu za ten dar.

Zaufaliśmy Słowu - a Ty? Ile znaczy Jego słowo w Twoim codziennym życiu?

P.S. Od zawsze bliska nam jest Matka Boża Fatimska, którą czcimy każdego 13. dnia miesiąca, a nasze mieszkanie również ma numer 13 :-)

Autor: p. Joanna SzymańskaWspólnota Rodzin św. Rity

Ta witryna internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na niej wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie.
Przeglądarka internetowa umożliwia zablokowanie plików cookie.

Zamknij [X]